W wyobrazni tworzymy sobie tysiace skrytych marzen, pragnien, planow. w sferze umyslowej wydaja one nam sie proste, latwe do zrealizowania, a przede wszystkim nieskalanie piekne. Ale czy to rzeczywiscie wskazuje nam piekno? A moze to wlasnie glupota...
Zycie jest tak skomplikowane, ze czesto sie gubimy; wlasnie wtedy szukamy wsparcia. Kogos z kim moglbys dzielic kazda wazna chwile. Ale wlasciwie; zaraz, zaraz.. Przeciez natura ludzka jest egoistyczna; zawsze najpierw myslisz o sobie, to naturalne. Wiec czy glupota jest dazyc samemu do celu zeby potem z innymi dzielic sie swoim szczesciem i dobrobytem czy glupota jest gubienie sie w grupie, zeby potem razem narzekac i dzielic sie negatywnymi emocjami?
W planach stworzylam sobie zupelnie kogos innego jako moja osobe, moje zachowanie pokazuje jeszcze inna osobe, a moje mysli charakteryzuja jeszcze kolejnego czlowieka.
Czy to jest rozwiazanie zagadki? Prawdziwa madrosc zyskuje sie jak zespoli sie te trzy segmenty razem?
Saturday, September 24, 2011
Saturday, September 10, 2011
Zgubilam sie jak chyba jeszcze nigdy dotad...
W zyciu czlowieka nadchodzi moment, w ktorym musi on podjac decyzje, jaka wplynie na jego cale zycie. I niewazne jak dlugo bys sie zastanawial, analizowal czy porownywal sie do innych. Ta decyzja bedzie nad toba wisiec i czekac CALY czas dopoki jej nie podejmiesz. "Get in or get out" jakby powiedzieli moi Amerykanscy znajomi, haha>. Czasem jednak zdarzy sie, ze jestesmy w polowie drogi, nie wiedzac co zrobic dalej. Najwazniejsze jest wtedy, zeby nie tkwic w jednym miejscu , tylko jak najszybciej podjac decyzje. Wahanie przejawia twoja slabosc, ehee. Te decyzje raz sa wazniejsze, raz mniej. Niedawno stanelam przed najwiekszym wyzwaniem w moim zyciu. Oczywiscie, ze targaly mna sprzeczne uczucia. Ale nie zaluje tego. Mysle, ze lepszej decyzji nie moglam podjac. Cala zabawa polega na tym, ze im wieksze wyzwanie, tym bardziej powinienes sie go podjac. Nikt nie mowi, ze bedzie latwo; nie bedzie. Ale gra bedzie toczyc sie dalej; ty tylko postanowisz czy bedziesz onstage czy outstage. Absolutnie tylko ty. Gdybym liczyla caly czas na innych... Hahaha, nie chce nawet o tym myslec. Wlasnie nasuwa mi sie takie ladne, slodkie porownanie na miare slodkosci amerykanskich dziewczyn (99% sugar). Zeby caly swiat mogl zobaczyc spadajaca gwiazde, to gwiazda musi sie ruszyc, nie swiat. A jak to w naszym swiecie bywa; niektorzy w wirze pracy nie spojrza nawet na niebo, wielu osobom bedzie to obojetne, ale niektorzy beda z uwielbieniem patrzec sie na te cuda kosmosu.Znowu pierdole. Ale jak to mnie odstresowywuje. Nawet nie zdajecie (a ktos to czyta?) jak ja bardzo lubie grazmolic na tym blogu. Ale teraz mam wazniejsze priorytety - SZKOLA.
POZA TEMATEM :
*Ucze sie otwierac na nowe rzeczy, sposoby, ludzi. Czlowiek zamkniety w sobie albo niechetny do zmiany zdania, jest genetycznie slaby, oporny na adaptacje. Otwieram sie :))
* Tyle ludzi, wciaz myle ich imiona :p
* jestem tak slaba w computer programming; gotta work on it
* z biologii rowniez mi srednio idzie; troche wysilku i bedzie OK
* jedyny przedmiot, z ktorego jestem naprawde dobra to Math
* nie umiem miec jednej paczki znajomych; lubie bardzo roznych od siebie ludzi
... ale sie odnalazlam
POZA TEMATEM :
*Ucze sie otwierac na nowe rzeczy, sposoby, ludzi. Czlowiek zamkniety w sobie albo niechetny do zmiany zdania, jest genetycznie slaby, oporny na adaptacje. Otwieram sie :))
* Tyle ludzi, wciaz myle ich imiona :p
* jestem tak slaba w computer programming; gotta work on it
* z biologii rowniez mi srednio idzie; troche wysilku i bedzie OK
* jedyny przedmiot, z ktorego jestem naprawde dobra to Math
* nie umiem miec jednej paczki znajomych; lubie bardzo roznych od siebie ludzi
... ale sie odnalazlam
Saturday, July 9, 2011
tak irracjonalnie
Bohaterka rodem z amerykanskiego filmu, nie wybralaby takiej drogi zyciowej. Zrozumialaby, ze rodzina, przyjaciele i chlopak sa wazniejsi. Zostalaby z nimi, cieszac sie zyciem i z pewnoscia nie zalowalaby swojej decyzji. Niestety zycie to nie film, ja nie jestem aktorka, a Rogoznik nie sluzy jako plan filmowy. Wiem, ze to w tym jedynym i niepowtarzalnym miejscu na Ziemi czuje sie jak w domu, ale.. W innych miejscach tez czuje sie swietnie, a czasem mam juz dosc niezmiennie tych samych widokow Rogoznika.
Przepraszam, ze was opuszczam. Moja egoistyczna chec samodoskonalenia wygrala nawet nad przywiazaniem do matki. Coz, bywa. Pomimo, ze wiele mnie tu trzyma, ciagnie mnie tam z taka sila, ze nawet choroba Alzheimera nie bylaby w stanie wybic mi tego z glowy. To wlasnie jestem ja, Bianca. Chce wszedzie byc i wszystko zobaczyc. Monotonia mnie powoli zabija.
Przepraszam, ze was opuszczam. Moja egoistyczna chec samodoskonalenia wygrala nawet nad przywiazaniem do matki. Coz, bywa. Pomimo, ze wiele mnie tu trzyma, ciagnie mnie tam z taka sila, ze nawet choroba Alzheimera nie bylaby w stanie wybic mi tego z glowy. To wlasnie jestem ja, Bianca. Chce wszedzie byc i wszystko zobaczyc. Monotonia mnie powoli zabija.
Sunday, July 3, 2011
przeciez nawet proton z elektronem sie lacza
Nie rozumiem ludzi, ktorzy uwazaja cos bezposrednio za ZLE lub DOBRE. Czy mozna cos tak bezpodstawnie generalizowac? Na przyklad mozemy powiedziec, ze czlowiek, ktory zabil jest zly. Na pierwszy rzut oka mozna by z latwoscia przyznac, tak, byl zly... Ale zaraz, zaraz... Przeciez nie wzielismy zadnych okolicznosci zabojstwa. Czy gdybysmy zabili morderce 50 osob, ktora wlasnie zamierzalam skonczyc z nami, czy bylibysmy zli? Czy naprawde z powodu checi obrony swego zycia (a przy okazji innych) stalibbysmy sie okrutnymi bestiami bez serca? Moim zdaniem nie... I wlasnie o tym mowi teoria wzglednosci Einstein'a. Nic nie jest dobre lub zle, moralne czy niemoralne. Wrecz przeciwnie, wszystko zawiera garsc dobra i zla.Kazda PRZYJEMNOSC laczy sie z CIERPIENIEM, a kazde CIERPIENIE laczy sie z PRZYJEMNOSCIA. Musimy tylko odpowiednio rozwazyc; co w danym momencie jest dla nas najlepsze (najlepsze; nie dobre/zle) i co nam przyniesie wykonywanie tej czynnosci w dlugoterminowym terminie. Moze pomyslisz, ze pieprze 3 po 3, ale musze oproznic swoj mozg ze zbednych informacji. Za duzo mysli obija sie w mojej glowie, musze je gdzies ulotnic (inaczej peknie mi glowa)
Od jakiegos czasu zycie przypomina mi tylko jedna rzecz..
tara rara rara taram tada tam!
Powracajac wiec jeszcze do teorii Einsteina. Mozemy z niej wywnioskowac , ze jesli JESTESMY to rownoczesnie nas NIE MA. Zgadzam sie z tym rowniez. Przeciez Ola Zgoda teraz nie istnieje, nie widze jej, nie slysze. Oczywiscie w mojej glowie sa sygnaly, ze ona istnieje na tej planecie, ale w rzeczywistosci jej nie ma.
...
Swiat jest calkowicie neutralny, to ludzie stwarzaja zlo i dobro..
Od jakiegos czasu zycie przypomina mi tylko jedna rzecz..
tara rara rara taram tada tam!
Powracajac wiec jeszcze do teorii Einsteina. Mozemy z niej wywnioskowac , ze jesli JESTESMY to rownoczesnie nas NIE MA. Zgadzam sie z tym rowniez. Przeciez Ola Zgoda teraz nie istnieje, nie widze jej, nie slysze. Oczywiscie w mojej glowie sa sygnaly, ze ona istnieje na tej planecie, ale w rzeczywistosci jej nie ma.
...
Swiat jest calkowicie neutralny, to ludzie stwarzaja zlo i dobro..
Tuesday, May 24, 2011
czy to jawa.. czy to... sen ?
Kazdy zyje w swoim wyimaginowanym swiecie. Mamy wyimaginowane milosci, wyimaginowane postaci, wyimaginowane przygody i wyimaginowane dialogi. Czy robimy to dlatego, ze chcemy uciec z rzeczywistosci? Czesciowo tak. Chcemy po prostu sobie stworzyc pewna przestrzen i ludzi, z ktorymi chcielibysmy przebywac a nie mozemy. Nie nazwalabym tego ucieczka, okreslilabym to raczej jako fikcyjne udogodzenie sobie zycia.. Pomimo ze wszystko "widzisz", robisz to tylko oczami wyobrazni. Czy jest to szkodliwe? Wedlug mnie jest to wskazane, ale tylko w stopniu umiarkowanym. Jesli to czytasz, jestes raczej osoba w pelni sprawna umyslowa, odrozniasz rzeczywistosc od wyobrazni.
Nie przejmuj sie, ja tez zyje w polfikcji i w polrzeczywistosci.
Nie przejmuj sie, ja tez zyje w polfikcji i w polrzeczywistosci.
Monday, April 25, 2011
Tysiac trosk ciazy mi na sercu
Nie spapralbys ich, staralbys sie. Nie czekalbys do jutra, nie zwlekalbys nawet sekundy, podejmowalbys sie ryzyka, nawet jakbys nie mial najmniejszej szansy na wygrana... Chociaz tysiac dni to ponad dwa i pol roku, ten czas wydalby Ci sie krotki. Nie tracilbys czasu na placz, krzyki i zlosc.. W ogole bys go nie tracil. Zylbys jakby zostal Ci j e d e n dzien zycia.
Kazdy dzien wydalby Ci sie piekniejszy, cudowniejszy i jeszcze bardziej udany.
A ja sie wsciekam na swiat, taka niewdziecznica ze mnie.
Kazdy dzien wydalby Ci sie piekniejszy, cudowniejszy i jeszcze bardziej udany.
A ja sie wsciekam na swiat, taka niewdziecznica ze mnie.
Wednesday, April 20, 2011
powinnismy miec szacunek do smieci...
... to one nas ksztaltuja. Dzisiaj sprzatalam w ogrodzie przy domu. Bylo tam duzo gratow, a jeszcze wiecej wspomnien. Rozowe bluzeczki w kwiatuszki, pluszaki z pourywanymi uszami, lalki z powymalywanymi nogami. Troche przykro mi sie zrobilo, ze kazda z tych rzeczy pojdzie na wysypisko smieci. Przeciez one dopiero co mialy wlasne zycie! Swoja niepowtarzalna nature, dusze, a co najwazniejsze, wlasciciela. To on chodzil w swoich ulubionych butach az do zdarcia podeszwy. A pozniej niemilosiernie wyrzuca je.
Zapomina o nich. Kogo tam obchodza stare, wyniszczone buty. Wazniejsze sa nowe, ladniejsze i drozsze. W koncu tworzy sie caly cmentarz. Cmentarz rzeczy, ktore zyly, a umarly z woli wlasciciela. Co gorsza, nikt nie odwiedza ten cmentarz. Nikt nie daje kwiatow na grob. Nikt. A butom smutno, smutno.
czasem wlasnie czuje sie jak te buty
Zapomina o nich. Kogo tam obchodza stare, wyniszczone buty. Wazniejsze sa nowe, ladniejsze i drozsze. W koncu tworzy sie caly cmentarz. Cmentarz rzeczy, ktore zyly, a umarly z woli wlasciciela. Co gorsza, nikt nie odwiedza ten cmentarz. Nikt nie daje kwiatow na grob. Nikt. A butom smutno, smutno.
czasem wlasnie czuje sie jak te buty
Sunday, April 17, 2011
DZISIAJ nie umiem pisac. Jesli przebrniesz przez ten tekst, gratuluje!
Nie cierpie tego, ze zazwyczaj zapominam moje "genialne" pomysly na jakas notke. Jest to uczucie strasznie upokarzajace. Zastanawiam sie czy "wielcy artysci" tez tak mieli. Juz, juz wymyslili cos swietnego, a tu DUP! i nie pamietaja. Ale coz sie dziwic, moje rozstrzepanie zazwyczaj wygrywa nad planami. Ato sie spoznie, cos nie wypali, cos sie przelozy, lecz w gruncie rzeczy zawsze wychodzi na dobre. Jeszcze bardziej uciazliwym uczuciem jest zmaganie sie z moimi emocjami. Nie wiem jak wy, ale ja jestem straasznie EMO(haha)cjonalna osoba. Jedynie nie rusza mnie to jak ktos mnie jedzie, mam do siebie ogromny dystans, czasem nawet sama siebie lubie jechac. No coz, zaklad psychiatryczny czeka... Codziennie przezywam gradacje uczuc. Rano zazwyczaj jest niezadowolenie, czasem zlosc. W trakcie drogi do szkoly pojawia sie wielki optymizm, ktory z czasem przemienia sie w naprawde rozne emocje (zalezy od dnia). Po poludniu kroluje wielkie zniechecenie, jedynie czasem na odwrot... Okolo godziny 18:00 zaczynam sie rozluzniac, wtedy mam najwieksza ochote cos sobie poczytac. Jednakze najlepiej czuje sie przed 22:00. Ostary: wtedy moge wszystko. A najgorsze jest to, ze juz ok 23:30 trzeba isc spac. I od nowa. Jest to dosyc irytujace. Z kazdym dniem od nowa wojowac z tymi uczuciami. Oooooo. W ogole ktora jest godzina? Acha, 15:00, czyli trwa lekkie zniechecenie i duzy metlik. Czy wy tez tak macie codziennie? Toz to strasznie straszne!
Tuesday, April 5, 2011
samotnosc najlepiej przezywa sie z innymi
Gdyby czlowiek zyl w samotnosci, bylby perfekcyjny w wiekszosci aspektow zycia. Na wszystko starczylby mu czas, nikt by mu nie przeszkadzal ani nie rozprasza. Jednakze to dalej nie zmienia faktu,ze bylby s a m o t n y.
Lubie chwilowa samotnosc, naprawde lubie. Moge wtedy skupic sie na wszystkich zadaniach, ktore mam wykonac, zrelaksowac sie, przemyslec pewne kwestie, pomarzyc. Co wiecej, czasem brakuje mi samotnosci. Szczegolnie wtedy, gdy nie bywalam sama przez na przyklad tydzien. Moze jestem skrajnym egoista, albo moze tak bardzo lubie spedzac czas sama ze soba. Tak wiec, milo mi sie przebywa we wlasnym towarzystwie, ale... (ALE!) Po pewnym czasie nawiedza mnie okropne poczucie, ze jestem samotna jak palec, a wszyscy ktorzy mnie potrzebuja to ja sama. Wtedy wlasnie nadchodzi piatek i wychodze :d Moze i nawet z przyzwyczajenia, moze jednak nie... Wychodze z wielkim zapasem milosci i rozdaje, rozdaje, rozdaje. Przyjemnie, naprawde przyjemnie, dzielic sie miloscia. A najlepsze jest to, ze milosc w mniejszym czy wiekszym stopniu, zawsze do Ciebie wroci.
Przepraszam wiec, ze czasem (czasem dosc czesto) jestem egoista i samolubem. Ale po co mam 600 raz okrazac ulice Okrzeji z panna, ktora chyba nie ma nic wiecej do roboty niz narzekanie na swojego chlopaka? Alo dlaczego mam gapic sie jak inni pija piwo? Wtedy po prostu izoluje sie od takich sytuacji. Zamykam sie szczelnie w domku i delektuje sie samotnoscia. Dlatego tez nie lubie, gdy dzwoni wtedy dzwonek, oznajmiajac przyjscie niezapowiedzianych (no i niekoniecznie chcianych) gosci. Ja przeciez chcialam pobyc
s a m a!
Lubie chwilowa samotnosc, naprawde lubie. Moge wtedy skupic sie na wszystkich zadaniach, ktore mam wykonac, zrelaksowac sie, przemyslec pewne kwestie, pomarzyc. Co wiecej, czasem brakuje mi samotnosci. Szczegolnie wtedy, gdy nie bywalam sama przez na przyklad tydzien. Moze jestem skrajnym egoista, albo moze tak bardzo lubie spedzac czas sama ze soba. Tak wiec, milo mi sie przebywa we wlasnym towarzystwie, ale... (ALE!) Po pewnym czasie nawiedza mnie okropne poczucie, ze jestem samotna jak palec, a wszyscy ktorzy mnie potrzebuja to ja sama. Wtedy wlasnie nadchodzi piatek i wychodze :d Moze i nawet z przyzwyczajenia, moze jednak nie... Wychodze z wielkim zapasem milosci i rozdaje, rozdaje, rozdaje. Przyjemnie, naprawde przyjemnie, dzielic sie miloscia. A najlepsze jest to, ze milosc w mniejszym czy wiekszym stopniu, zawsze do Ciebie wroci.
Przepraszam wiec, ze czasem (czasem dosc czesto) jestem egoista i samolubem. Ale po co mam 600 raz okrazac ulice Okrzeji z panna, ktora chyba nie ma nic wiecej do roboty niz narzekanie na swojego chlopaka? Alo dlaczego mam gapic sie jak inni pija piwo? Wtedy po prostu izoluje sie od takich sytuacji. Zamykam sie szczelnie w domku i delektuje sie samotnoscia. Dlatego tez nie lubie, gdy dzwoni wtedy dzwonek, oznajmiajac przyjscie niezapowiedzianych (no i niekoniecznie chcianych) gosci. Ja przeciez chcialam pobyc
s a m a!
Sunday, March 27, 2011
plakalam jak bobr..
...ale nie przejmujcie sie. Ktos mi tylko uswiadomil najprawdziwsza prawde; zachowuje sie jak egoistka, zostawiajac mame. Jak cholerna egoistka bez serca. A moze... moze ja nie mam... serca... ?
Wednesday, March 23, 2011
Z desperacji...
robimy rozne rzeczy. Jedni wariuja, inni udaja wariatow, z kolei inni udaja normalnych. Ale co ja mam z tym udawaniem? Przeciez nie wszyscy udaja. Chociaz takie mam wrazenie. Tak, mam takie wrazenie, ze kazdy udaje kogos innego. Kogos kim chcialby byc. To jest, stwarza sobie pewna wyimaginowana postac i dobrowolnie podporzadkowuje sie nia. No sprobujcie mi zaprzeczyc! Moja postacia jest wesola dziewczyna, ktora kocha caly swiat i ludzi, a przy tym jest madra i pracowita. Nie wiem jak mi wychodzi wypelnianie moich wyobrazen, ale mam nadzieje, ze spisuje sie dobrze. Hmm, dalej mnie dreczy ta mysl. No,bo, czy tak nie jest? Czy nie mamy w mozgu zarysu pewnej osobki i nie postepujemy wedle niej, od czasu do czasu robiac pare ustepstw (przeciez inspiracje zawsze mozesz zmienic). Ale tytul nawiazuje do desperacji i do niej postaram sie odwolac. Desperacja- nieobliczalność w działaniu, spowodowana znalezieniem się w ekstremalnej sytuacji- jak podaje slownik jezyka polskiego. A wiec, zeby byc (przerywam, musze sie pochwalic, ze wlasnie spadlam z krzesla z laptopem) zdesperowanym trzeba znalezc sie w ekstremalnej sytuacji. Ekstremalna sytuacja? Moze dla mnie ekstremalna sytuacja to stan normalnosci, czyli codziennej rutyny.
Jestem zdesperowana (alez to tragicznie brzmi!). Jestem tak zdesperowana tym, ze nie mam chlopaka (Jezuuu, jak to o k r o p n i e brzmi! Jak pytanie wyslane do redakcji bravo girl. Ffuu!), ze wzielabym byle jakiego (tak, tak, co tam milosc. Ehe, zal mi sie), zeby tylko byl niebrzydki. Troche sie brzydze swoich mysli. Sa tak puste, ze zgubilam sie szukajac dna. Sprobujmy wiec zanalizowac, co moze przyczyniac sie do tego, ze chce miec tego "chlopaka"
Jako pierwsze przychodza mi na mysl hormony. Zmiany, dorastanie, czyli to, co Ci gadaja rodzice.
Dalej, nowa przygoda, mrau! (haaa haaaaa)
Mozliwosc nieograniczonego spotykania sie, gadania, dzwonienia, itp
Calowanie, mizianie, czyli to, co mlodziez lubi najbardziej.
Jednakze przede wszystkim ja mysle, ze jestem zazdrosna o przyjaciolki i chce miec to, co one (glupias ty, glupias, Bianca!). No, ale coz poradze, naprawde jestem ciut zazdrosna. W tym momencie pozdrowienia przesylam Paulinie, Oli i Klosi.
Dlatego wlasnie obmyslam rozne plany znalezienia bojfrenda. Jak na razie tylko obmyslam, wiec nie musicie kierowac mnie do psychologa, ew. psychiatry. I tak pewnie nie dojdzie do skutku.
(duzo nawiasow)
Jestem zdesperowana (alez to tragicznie brzmi!). Jestem tak zdesperowana tym, ze nie mam chlopaka (Jezuuu, jak to o k r o p n i e brzmi! Jak pytanie wyslane do redakcji bravo girl. Ffuu!), ze wzielabym byle jakiego (tak, tak, co tam milosc. Ehe, zal mi sie), zeby tylko byl niebrzydki. Troche sie brzydze swoich mysli. Sa tak puste, ze zgubilam sie szukajac dna. Sprobujmy wiec zanalizowac, co moze przyczyniac sie do tego, ze chce miec tego "chlopaka"
Jako pierwsze przychodza mi na mysl hormony. Zmiany, dorastanie, czyli to, co Ci gadaja rodzice.
Dalej, nowa przygoda, mrau! (haaa haaaaa)
Mozliwosc nieograniczonego spotykania sie, gadania, dzwonienia, itp
Calowanie, mizianie, czyli to, co mlodziez lubi najbardziej.
Jednakze przede wszystkim ja mysle, ze jestem zazdrosna o przyjaciolki i chce miec to, co one (glupias ty, glupias, Bianca!). No, ale coz poradze, naprawde jestem ciut zazdrosna. W tym momencie pozdrowienia przesylam Paulinie, Oli i Klosi.
Dlatego wlasnie obmyslam rozne plany znalezienia bojfrenda. Jak na razie tylko obmyslam, wiec nie musicie kierowac mnie do psychologa, ew. psychiatry. I tak pewnie nie dojdzie do skutku.
(duzo nawiasow)
Wednesday, March 16, 2011
dobrze o tym wiesz
Czasem czuje, ze w moim sercu znajduje sie niewyczerpywalny zapas milosci. Do wszystkiego. Spotykam jakas starsza pania na ulicy. Usmiecham sie do niej, mam nawet ochote ja przytulic! Patrze sie w drzewa, ktore tak stoja i stoja przez caly rok. Usmiecham sie do nich. Mam ochote je pocieszyc, ze za niedlugo wiosna, ze kwiatki i motylki.... Patrze sie w niebo. Ach, to niebo! Jest takie piekne, takie bleeekitne. A te chmury. Pomimo, ze ostatecznie prowadza do deszczu, jakze milo sie na nie patrzy! Spogladam sie w dol. Widze mala biedroneczke spacerujaca po chodniku. Boje sie o nia! A jesli jakis nikczemnik pochloniety przyziemnymi sprawami ja podepcze? To byloby wprost straszne. Biore ja na palec, omijam dziwne spojrzenia ludzi, ratuje ja. Przenosze na trawke, tak tam bedzie bezpieczna. Jakie sliczne sa biedronki! Tak pieknoczerwone w pieknoczarne kropki. Jestem bardzo wdzieczna za kazda mikrosekunde zycia. Niezmiernie satysfakcjonuje mnie fakt, ze jutro wstane i bede mogla radoscia moja dzielic sie z innymi. Tak bardzo sie ciesze, ze zyje, tak bardzo!
Saturday, March 5, 2011
Gdy masz rozpaczliwa chec na zmiane,
Siedze ( a tak wlasciwie leze) przed tym laptopem i stukam bezradnie w klawiature. Moje mysli przede wszystkim kraza wokol zmiany. Jakies kolosalnej zmiany, ktora pozytywnie wplynie na moje zycie. (boze, jak to powaznie i sensownie brzmi!). Najwieksza i najdrastyczniejsza zmiana oczywiscie byloby wstanie z lozka. Hah, nawet nie wiecie jaka straszna mam na to ochote. Tak w sumie to moge wstac. Tak, moge wstac i posprzatac, woohoo, zabawa. Ewentualnie moge wstac i sie pouczyc, mm, impreza! Nie, no! Ja juz wariuje, prosze Panstwa, wariuje! Bezczynnosc zdecydowanie doprowadza do szalu. aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa musialam odreagowac, juz lepiej
Wednesday, March 2, 2011
Jestem bardzo wesolym czlowiekiem, ktory pisze smutne notki, gdy jest zmeczony
Kocham chaos. Przysiegam, kocham go! Jednostajnosc i przewidywalnosc jest bardzo nudna, w dodatku strasznie meczy i demotywuje czlowieka. Dlatego na drugi dzien nie chce mi sie wstac jak wszystko mam ogarniete i poukladane. No bo po co, skoro wszystko jest juz zrobione? Za to jak mam chaos to rowniez nie chce mi sie wstac, bo zaczynam sie gubic w tym chaosie. Dlatego bardzo lubie ten stan, gdy mam chaos w glowie, a w domu porzadek. Jednakze w moim przypadku jedno pociaga za drugie, nie dajac mi zadnego wyboru. Wlasciwie to juz sie przyzwyczailam do tego, ze w srodku tygodnia robi mi sie ogromny chaos w pokoju, umysle i laptopie. Gdy chaos zaczyna mna kierowac, a nie ja nim, wtedy zaczyna sie wielkie porzadkowanie. Odkurzam w glowie, sortuje pliki w psychice i porzadkuje mysli w laptopie. Tak tez nadeszlo dzisiaj. Duzy balagan, duzy. Zeby wszystko ogarnac trzeba poswiecic troche czasu. Jak juz ogarne ten wszechobecny chaos, zaczynam wtedy funkcjonawac normalnie, czasem nawet wedlug planu i.. Tak, znowu tworzy sie chaos, a potem znowu go ogarniam. To takie bledne kolo. Nie wiem jak wy, ale ja posiadam takie 6 mini chaosow:
- chaos w pokoju
- chaos w myslach
- chaos uczuciowy
- chaos w zyciu
- chaos-zagubienie
- chaos szkolno-ocenowy
Najgorzej, jak te wszystkie chaosy sie polacza (a maja do tego tendencje!) i wybuchna pewno pieknego dnia niczym wulkan, zalewajac lawina lez, zlosci, bezradnosci i rozpaczy, ktore ostatecznie wywoluja wielka motywacje. Taki dzien byl wczoraj, w sumie ciagnie sie rowniez dzisiaj. Pora wkroczyc do akcji.
W sumie chaos jest tez oznaka, ze cos sie dzieje, ze cos jednak robisz w tym zyciu, dlatego tak bardzo go kocham. Nigdy nie chccialabym miec zbyt poukladanego zycia. To byloby straszna meka. Lubie wiec czasem, gdy plany szlag trafia, owszem.
Pora wziac sie za sprzatanie starego chaosu i tworzenie nowego, byc moze jeszcze wiekszego (oby!). Fajnie, ze jestem chora, mam duzo czasu na wszystko, szczegolnie na sen. Ale ja to ogarne, ogarne!
Pozdrawiam, szczeslliwy wladca chaosu.
- chaos w pokoju
- chaos w myslach
- chaos uczuciowy
- chaos w zyciu
- chaos-zagubienie
- chaos szkolno-ocenowy
Najgorzej, jak te wszystkie chaosy sie polacza (a maja do tego tendencje!) i wybuchna pewno pieknego dnia niczym wulkan, zalewajac lawina lez, zlosci, bezradnosci i rozpaczy, ktore ostatecznie wywoluja wielka motywacje. Taki dzien byl wczoraj, w sumie ciagnie sie rowniez dzisiaj. Pora wkroczyc do akcji.
W sumie chaos jest tez oznaka, ze cos sie dzieje, ze cos jednak robisz w tym zyciu, dlatego tak bardzo go kocham. Nigdy nie chccialabym miec zbyt poukladanego zycia. To byloby straszna meka. Lubie wiec czasem, gdy plany szlag trafia, owszem.
Pora wziac sie za sprzatanie starego chaosu i tworzenie nowego, byc moze jeszcze wiekszego (oby!). Fajnie, ze jestem chora, mam duzo czasu na wszystko, szczegolnie na sen. Ale ja to ogarne, ogarne!
Pozdrawiam, szczeslliwy wladca chaosu.
Monday, February 28, 2011
wlasciwie to nie wiem jakim cudem ukladaja mi sie slowa w ten nierozgarniety i chaotyczny sposob
Tak w sumie to nie jestem jakas dziwaczka. Nawet nie jestem intelektualistka, gitarzystka, pacyfistka, romantyczka, poetka, ani kims szczegolnie fajnym. Tak w sumie to mnie nie ma. Szukam szczescia, do widzenia.
Tuesday, January 25, 2011
dramatyczny dramat
Czegos mi brak. Mam wspaniala rodzine, swietnych przyjaciol, dom ktory uwielbiam, wszystkie rzeczy, ktore chcialam. Wszystko idzie dobrze, pozornie wszystko jest w porzadku. A jednak odczuwam pewna pustke. I nie, nie chodzi tu o milosc do jakiegos chlopaka. Calowanie sie, przytulanie blablabla. Po prostu zaraz sie rozplacze. Ide ogladac jakis dramat, mysle, ze on mnie rozweseli.
Tuesday, January 4, 2011
Subscribe to:
Posts (Atom)



