Thursday, December 30, 2010
Tuesday, December 28, 2010
zbyt wiele znakow zapytania
Czasem placzemy z blahych powodow. Tak po prostu, bo nie mamy cukierkow, a on ma, bo ona jest fajna a ja nie, bo powinnam byla to zrobic a nie moglam.
Robimy to, wiedzac, ze nie powinnismy.No, bo, czy ktos powinien plakac,ze nie ma 2 kg zelkow, skoro w Afryce dzieci gloduja, bo nie maja niczegokolwiek do zjedzenia? Czy powinnismy plakac z czystej zazdrosci o cos awangardowego, jesli ludzie rodza sie bez nog? Czy naprawde nie moglibysmy sie powstrzymac przed potokiem lez z zalu?
Moglibysmy. Moglibysmy nie plakac. Moglibysmy skryc nasza wrazliwosc pod maska hardego ducha. Powiedziec sobie w myslach "taki jest juz swiat, trzeba byc twardym" czy cos w tym stylu. W sumie po co nam te cukierki? Poszlibysmy dalej przez zycie, stajac sie z dnia na dzien coraz silniejszymi. Uodparnialibysmy sie przed uczuciami, ktore zblizylyby nas do poziomu "zwyklych mieczakow".Tak, bylibysmy stanowczy i bezprecedensowi.Na wszelkie negatywne emocje byliysmy juz tak odporni, ze... ze swa tarcza przyslonilibysmy miejsce na milosc, radosc i wdziecznosc. Szlibysmi zacieci z zacisnietymi piescmi przez zycie. Do czego zmierzam?
Otoz, moze wtedy nalezalo plakac. Tak, znizylibysmy sie do poziomu "zwyklych mieczakow". Tak, wymagalibbysmy zbyt wiele w porownaniu z innymi. I tak, zajmowalibysmy sie blahostkami. Ale czy nie lepiej byloby sie wyplakac?
Placz to zachowanie typowo ludzkie. Placza zakonnice, placza klauni, placza poeci, placze twoja babcia, placza prawnicy.Kazdy placze ze swoich mniejszych lub wiekszych powodow.Ale placza. Placza, bo chca, a nie moga, albo moga, a nie chca.Czy placzac, nie postapilibysmy jak czlowiek? Moze wam tez sie wydaje, ze powstrzymujac placz i starajac sie byc silnym, upodabnialibysmy sie raczej do maszyn?
Placz to forma desperacji. Placzemy z powodu desperacji, bo cos sie nam nie udalo, bo los pokrzyzowal nam plany, czy nie spelnilo sie nasze marzenie.Placzac wyrazamy swoje niezadowolenie, zdajemy sobie sprawe jak jest, a jak powinno byc. Czy wiec placzac nie poznajemy swych marzen, czy placzac nie poznajemy swojego wewnetrznego ja? A wiec powinnismy wtedy plakac czy nie? Moze gdyby nie placz nie poznalibysmy siebie tak dokladnie. Moze tylko poznalibysmy tylko ta lepsza i silniejsza strone, zapominajac, ze tak samo jak drzemie w nas zwyciezca, tkwi w nas tez frajer. To tylko udzial procentowy danych postaci mieszkajacych w naszym wnetrzu sie zmienia.
Placz to ucieczka. Ucieczka od rzeczywistosci, od otaczajacego nas srodowiska . Myslami jestesmy na naszej ukochanej, wymarzonej planecie, a w rzeczywistosci tkwimi w tym samym miejscu. Czy wiec nie powinnismy uciekac w nieistniejacy swiat? Czy nie lepiej byloby wziac sie za siebie i zaczac dzialac?
Placz to oznaka smutku. Czy wiec nie powinnismy zapomniec o placzu i zastapic go usmiechem? Czy nie powinnismy zaczac cieszyc sie tym co mamy, zamiast wymagac wiecej? Ale z drugiej strony, czy usmiechanie sie nie byloby wtedy falszywe? Czy placz to nie bylby takze symbol wysokich ambicji? Czy placz nie pobudzilby nas do dzialania i nie zachecil do zdobycia danego celu?
Czy wtedy powinnismy plakac czy nie?
Robimy to, wiedzac, ze nie powinnismy.No, bo, czy ktos powinien plakac,ze nie ma 2 kg zelkow, skoro w Afryce dzieci gloduja, bo nie maja niczegokolwiek do zjedzenia? Czy powinnismy plakac z czystej zazdrosci o cos awangardowego, jesli ludzie rodza sie bez nog? Czy naprawde nie moglibysmy sie powstrzymac przed potokiem lez z zalu?
Moglibysmy. Moglibysmy nie plakac. Moglibysmy skryc nasza wrazliwosc pod maska hardego ducha. Powiedziec sobie w myslach "taki jest juz swiat, trzeba byc twardym" czy cos w tym stylu. W sumie po co nam te cukierki? Poszlibysmy dalej przez zycie, stajac sie z dnia na dzien coraz silniejszymi. Uodparnialibysmy sie przed uczuciami, ktore zblizylyby nas do poziomu "zwyklych mieczakow".Tak, bylibysmy stanowczy i bezprecedensowi.Na wszelkie negatywne emocje byliysmy juz tak odporni, ze... ze swa tarcza przyslonilibysmy miejsce na milosc, radosc i wdziecznosc. Szlibysmi zacieci z zacisnietymi piescmi przez zycie. Do czego zmierzam?
Otoz, moze wtedy nalezalo plakac. Tak, znizylibysmy sie do poziomu "zwyklych mieczakow". Tak, wymagalibbysmy zbyt wiele w porownaniu z innymi. I tak, zajmowalibysmy sie blahostkami. Ale czy nie lepiej byloby sie wyplakac?
Placz to zachowanie typowo ludzkie. Placza zakonnice, placza klauni, placza poeci, placze twoja babcia, placza prawnicy.Kazdy placze ze swoich mniejszych lub wiekszych powodow.Ale placza. Placza, bo chca, a nie moga, albo moga, a nie chca.Czy placzac, nie postapilibysmy jak czlowiek? Moze wam tez sie wydaje, ze powstrzymujac placz i starajac sie byc silnym, upodabnialibysmy sie raczej do maszyn?
Placz to forma desperacji. Placzemy z powodu desperacji, bo cos sie nam nie udalo, bo los pokrzyzowal nam plany, czy nie spelnilo sie nasze marzenie.Placzac wyrazamy swoje niezadowolenie, zdajemy sobie sprawe jak jest, a jak powinno byc. Czy wiec placzac nie poznajemy swych marzen, czy placzac nie poznajemy swojego wewnetrznego ja? A wiec powinnismy wtedy plakac czy nie? Moze gdyby nie placz nie poznalibysmy siebie tak dokladnie. Moze tylko poznalibysmy tylko ta lepsza i silniejsza strone, zapominajac, ze tak samo jak drzemie w nas zwyciezca, tkwi w nas tez frajer. To tylko udzial procentowy danych postaci mieszkajacych w naszym wnetrzu sie zmienia.
Placz to ucieczka. Ucieczka od rzeczywistosci, od otaczajacego nas srodowiska . Myslami jestesmy na naszej ukochanej, wymarzonej planecie, a w rzeczywistosci tkwimi w tym samym miejscu. Czy wiec nie powinnismy uciekac w nieistniejacy swiat? Czy nie lepiej byloby wziac sie za siebie i zaczac dzialac?
Placz to oznaka smutku. Czy wiec nie powinnismy zapomniec o placzu i zastapic go usmiechem? Czy nie powinnismy zaczac cieszyc sie tym co mamy, zamiast wymagac wiecej? Ale z drugiej strony, czy usmiechanie sie nie byloby wtedy falszywe? Czy placz to nie bylby takze symbol wysokich ambicji? Czy placz nie pobudzilby nas do dzialania i nie zachecil do zdobycia danego celu?
Czy wtedy powinnismy plakac czy nie?
Friday, December 24, 2010
oj, mikolaju, nie postarales sie w tym roku!
Pierwszy dzien swiat- wigilia (czyt. wyzerka na maxxa).
Podsumujmy tegoroczne swieta i porownajmy je z innymi.
Dobra, kontynuujemy nasza podroz w czasie.
no i juz szybko i gladko wyladowalismy w dniu dzisiejszym;
Juz zupelnie nie zalezy mi na pysznym jedzeniu czy prezentach. Glownie liczy sie to, ze jest wolne od szkoly, swieta moge spedzic z rodzina, a juz za tydzien sylwester! <3
Najbardziej druzgocaca zmiana w swietach jest to, ze prezentow dostaje sie coraz mniej :c (patrz 2 linijki wczesniej: "nie zalezy mi na prezentach" ,haha sama siebie zaprzeczam).
Trzeba to przebolec
Ok, przebolalam i doszlam juz do siebie.Smutne jest tez to, ze swieta nie byly w tym roku magiczne, a jeszcze smutniejsze: ostatnia wigilia w Polsce przed wyjazdem. Ale to tez trzeba zniesc.
Na pewno zrozumialam, ze w swietach nalezy byc soba. Nie badz usilnie mily dla rodziny, bo tak wypada. Po prostu badz dla niej mily, bo ja kochasz!
Moglabym jeszcze tak nawijac i nawijac o swietach, ale mi sie nie chce :x
A jak wam minela wigilia? Duzo roznila sie od poprzednich?
PS. Pisanie na blogspocie wciaga, serio! :))
Podsumujmy tegoroczne swieta i porownajmy je z innymi.
Zacznijmy od pierwszych lat dziecinstwa...
:O Najdluzszy urwany film w calym moim zyciu, jedziemy dalejPoprzez wiek 5-10 lat
Swieta- prezenty i pyszne ciasta jako 2 glowne skojarzenia. Ale ludzie, wtedy to dopiero byly prezenty i zawsze w tak ogromnej ilosci. Jakies lalki,misie,kasy fiskalne (chcieli wychowac mnie na kasjerke? :o), kolorowanki a od taty cala paczka prezentow. Dobra, kontynuujemy nasza podroz w czasie.
Nastepny etap to 11-13 lat
Prezenty i ciasta nadal sie licza, lecz schodza na dalszy plan. Swieta to magia; kolorowe lampki pozawieszane na choinkach, platki sniegu spadajace z nieba, lsniace gwiazdki na niebie, w radiu leci "last christmas" a w tv "kevin sam w domu". Tak, swieta byly takie czarodziejskie. no i juz szybko i gladko wyladowalismy w dniu dzisiejszym;
Juz zupelnie nie zalezy mi na pysznym jedzeniu czy prezentach. Glownie liczy sie to, ze jest wolne od szkoly, swieta moge spedzic z rodzina, a juz za tydzien sylwester! <3
Najbardziej druzgocaca zmiana w swietach jest to, ze prezentow dostaje sie coraz mniej :c (patrz 2 linijki wczesniej: "nie zalezy mi na prezentach" ,haha sama siebie zaprzeczam).
Trzeba to przebolec
Ok, przebolalam i doszlam juz do siebie.Smutne jest tez to, ze swieta nie byly w tym roku magiczne, a jeszcze smutniejsze: ostatnia wigilia w Polsce przed wyjazdem. Ale to tez trzeba zniesc.
Na pewno zrozumialam, ze w swietach nalezy byc soba. Nie badz usilnie mily dla rodziny, bo tak wypada. Po prostu badz dla niej mily, bo ja kochasz!
Moglabym jeszcze tak nawijac i nawijac o swietach, ale mi sie nie chce :x
A jak wam minela wigilia? Duzo roznila sie od poprzednich?
PS. Pisanie na blogspocie wciaga, serio! :))
klawiatura wcale nie jest rowna poduszce swa miekkoscia
Ok, dzisiaj bedzie bez narzekania, przynajmniej sie postaram.
Tak.. Porozmawiajmy o rzeczach przyjemnych
Moze o spaniu, tak dla odmiany? Bo ja musze wam sie zwierzyc, ze ostatnio mialam straszne ataki spania (jak to groznie brzmi, buhaha :p) Ale, serio... Tak mi sie chcialo spac, ze odkladalam ksiazke i szlam do lozeczka. Tiaa, a potem chodzilo sie spac o 1:20 w nocy. Lubie spac. Nie, nie; sprecyzujmy wypowiedz. Nie lubie spac, lubie snic. Jestem jakas psychofanka snow. Uwielbiam je! Prawodopodobnie za ich nierealnosc. Sny sa wspaniale, naprawde. Fajne jest to, ze podczas snu towarzysza nam uczucia oraz to, ze mozg rowniez doskonale odbiera zapach, dotyk i smak.Do moich ulubionych snow nalezy miedzy innymi ten, w ktorym calowalam sie z moim nieistniejacym i wymyslonym idealem. Do tej pory czuje smak jego ust, woohoo :d I ta atmosfera, miodzio!
Dalej.. Snilo mi sie, ze latalam, och, coz to byly za emocje, prosze panstwa! I ostatni: sen, w ktorym spadalam. Wow, stary, ale uczucie! Tak mi to siadlo na psychice, ze looo. Ale gleba byla najgorsza ;x
Bylo jeszcze wiele fajnych, ale mi sie pozapominalo. Za to wczoraj czy przedwczoraj snil mi sie Bierun :o
A jaki jest wasz ulubiony sen? Co w nim robiliscie?
Dobra, pominmy juz te sny, bo pomimo ze sa piekne, nie licza sie az tak bardzo w zyciu. Pochwale sie,ze juz 2 dzien cwicze dluzej i ciezej :d Jak zawsze z naciskiem na ta jedna partie ciala - nogi. Lookbook mi zrobil maslo z mozgu na tym punkcie.Jak codziennie patrzy sie na pieknych i chudych ludzi, mozna ostro popasc w kompleksy i stracic poczucie wlasnej wartosci. Jednakze notka miala byc optymistyczna i taka niech pozostanie :)
Poza tym sielankowo; odwiedzilam kuzynke. Nie moge pojac jej braku ambicji. Jak mozna chciec pracowac w gminie albo na poczcie? Chciec?! wow. Czasem trudno mi pojac ludzi.
Potem przez kilka godzin angielski, no i jestem.Oj, rozleniwilam sie.
Uh,uh, jaka glupia i bezsensowna notka. Zasypiam na klawiaturze *.*
Tak.. Porozmawiajmy o rzeczach przyjemnych
Moze o spaniu, tak dla odmiany? Bo ja musze wam sie zwierzyc, ze ostatnio mialam straszne ataki spania (jak to groznie brzmi, buhaha :p) Ale, serio... Tak mi sie chcialo spac, ze odkladalam ksiazke i szlam do lozeczka. Tiaa, a potem chodzilo sie spac o 1:20 w nocy. Lubie spac. Nie, nie; sprecyzujmy wypowiedz. Nie lubie spac, lubie snic. Jestem jakas psychofanka snow. Uwielbiam je! Prawodopodobnie za ich nierealnosc. Sny sa wspaniale, naprawde. Fajne jest to, ze podczas snu towarzysza nam uczucia oraz to, ze mozg rowniez doskonale odbiera zapach, dotyk i smak.Do moich ulubionych snow nalezy miedzy innymi ten, w ktorym calowalam sie z moim nieistniejacym i wymyslonym idealem. Do tej pory czuje smak jego ust, woohoo :d I ta atmosfera, miodzio!
Dalej.. Snilo mi sie, ze latalam, och, coz to byly za emocje, prosze panstwa! I ostatni: sen, w ktorym spadalam. Wow, stary, ale uczucie! Tak mi to siadlo na psychice, ze looo. Ale gleba byla najgorsza ;x
Bylo jeszcze wiele fajnych, ale mi sie pozapominalo. Za to wczoraj czy przedwczoraj snil mi sie Bierun :o
A jaki jest wasz ulubiony sen? Co w nim robiliscie?
Dobra, pominmy juz te sny, bo pomimo ze sa piekne, nie licza sie az tak bardzo w zyciu. Pochwale sie,ze juz 2 dzien cwicze dluzej i ciezej :d Jak zawsze z naciskiem na ta jedna partie ciala - nogi. Lookbook mi zrobil maslo z mozgu na tym punkcie.Jak codziennie patrzy sie na pieknych i chudych ludzi, mozna ostro popasc w kompleksy i stracic poczucie wlasnej wartosci. Jednakze notka miala byc optymistyczna i taka niech pozostanie :)
Poza tym sielankowo; odwiedzilam kuzynke. Nie moge pojac jej braku ambicji. Jak mozna chciec pracowac w gminie albo na poczcie? Chciec?! wow. Czasem trudno mi pojac ludzi.
Potem przez kilka godzin angielski, no i jestem.Oj, rozleniwilam sie.
Uh,uh, jaka glupia i bezsensowna notka. Zasypiam na klawiaturze *.*
Wednesday, December 22, 2010
nie umiem za bardzo wymyslac tytulow
Pamietam, ze za czasow kiedy bylam pokemonem, mialam zwyczaj w pierwszej notce na moim blogu pisac co bede na nim robic, co kiedy beda notki itp itd
Jednakze teraz uwazam to za bezsensowne. "Pierwsza nocia" - tez mi cos. Tak samo jak te wszystkie "pierwsze" wydarzenia; sazazwyczaj takie cudowne i magiczne; pozniej przyzwyczajasz sie i nim sie spojrzysz, magia ulatuje; co prawda zdazy jeszcze poobijac sie o pare komet i planet i , lecz predzej czy pozniej napotka czarna dziure i zostanie wchlonieta. Ale kochamy te pierwsze rzeczy. Nowe, nieodkryte, takie czyste, nieskalane grzechem.Czas w koncu zadziala swoje i nowosc jest starocia, a tylko wspomnienie nowosci daje nam radosc.Wspomnienia - rowniez ciekawa rzecz. Rozpisalabym sie, ale bylaby juz za duza przepasc pomiedzy tematami. Przeciez w jednej notce nie opisze calego wszechswiata. Opisze moj. Moj wlasny maly swiat, ktory przestrzennie zajmuje jakies 8 metrow kwadratowych. Miesci sie on na Ziemi, w Europie, w Polsce, w woj. slaskim, powiecie bedzinskim, gminie bobrowniki, w Rogozniku ,przy ulicy Kosciuszki 77, w moim pokoju. Miejsce, w ktorym czuje sie swobodnie i bezpiecznie moje uczucie zmieniaja sie z sekundy na sekunde. Choc tak male, w tym miejscu spedzilam wiele, cholernie wiele czasu. Moj kolejny mini-swiat to szkola; duzo wieksza od mojego pokoju, ale niestety nie znam jej dokladnych wymiarow. Pol zycia w niej spedzilam.To ona mnie wyksztalcila, pozbawila zludzen, sprawila, ze swiat wydaje sie teraz prostszy i 100 razy bardziej bezsensowny. Nauczyla,ze ludzie to tylko organizmy o wysoko rozwinietych zmyslach i inteligencji. Niemal do reszty pozbawila rzeczy jej magii, tlumaczac, ze jest to uporzadkowany zbior czasteczek tworzacy jakis przedmiot. Pokazala rzeczywistosc, po czesci rujnujac marzenia. Zapewne troche wyolbrzymilam wady szkoly, ale co tam.Zalet tez jest duzo, nawet wiecej...ale nie bede o nich pisac, bo wtedy notka bedzie zbyt optymistyczna, a nie do tego zmierzam...
Moj swiat tworza przyjaciele, a jest ich niewielu. Wszyscy zmieszcza sie na moim lozku,co prawda bedzie im ciasno, ale jakos sobie poradza. O tym watku kiedy indziej cos napisze, bo przyjaciele zdecydowanie zasluguja na osobna notke.
Moj swiat to moja rodzina. Niezbyt normalna, chyba ze norma nazywacie :
*tate, ktory mieszka z nowa zona w USA,
*matke psychicznie chora, lezaca caly dzien na kanapie,
*brata- jedyna osobe na calym swiecie, ktora rozumie mnie tak doskonale, ktora nauczyla mnie zyc
*siostre, z ktora mam sredni kontakt. Dzieli nas 100 km sprzecznosci
* i w koncu; zajebiste wujostwo, ktore wpoilo w moje wychowanie wiecej wartosci niz rodzice
Na reszte mojego swiata skladaja sie znajomi, jakies zauroczenia, rozne miejsca,uczucia i przemyslenia oraz twory mego mozgu. Kocham go, pomimo niedoskonalosci i wad, kocham! Nie zamienilabym sie nim z nikim innym.. Chociaz kusi mnie Nikola Tesla i jego wlasny mozg...
A wiec na tym blogu bede opisywac moje mini-swiaty, ktore poki co, maja nijaki wplyw na swiat. Notki bede dawac, kiedy tylko najdzie mnie ochota. Fotki- nie wiem co do fotek, czy bede je wstawiac czy nie... Fotki sa sztuczne i falszywe.Nie odzwierciedlaja one i nie pokazuja prawdy. W dodatku cholernie idealizuja.O przerobionych to juz nawet nie mowie... ale sa ladne ^^
Dlaczego zakladam bloga? Miedzy innymi po to, aby rozladowac emocje, ujawnic mysli innym i zostawic po sobie jakas cyber-rzeczywista pamiatke po sobie. Choc zapewne serwer i tak pewnie usunie kiedys tego bloga.. Albo moze nie bedzie wtedy internetu, tylko jakas inna lacznosc?
Uff, jak to dobrze miec ta pierwsza notke z glowy.Prawie czuje sie o 5 kg lzejsza!
Jednakze teraz uwazam to za bezsensowne. "Pierwsza nocia" - tez mi cos. Tak samo jak te wszystkie "pierwsze" wydarzenia; sa
Moj swiat tworza przyjaciele, a jest ich niewielu. Wszyscy zmieszcza sie na moim lozku,co prawda bedzie im ciasno, ale jakos sobie poradza. O tym watku kiedy indziej cos napisze, bo przyjaciele zdecydowanie zasluguja na osobna notke.
Moj swiat to moja rodzina. Niezbyt normalna, chyba ze norma nazywacie :
*tate, ktory mieszka z nowa zona w USA,
*matke psychicznie chora, lezaca caly dzien na kanapie,
*brata- jedyna osobe na calym swiecie, ktora rozumie mnie tak doskonale, ktora nauczyla mnie zyc
*siostre, z ktora mam sredni kontakt. Dzieli nas 100 km sprzecznosci
* i w koncu; zajebiste wujostwo, ktore wpoilo w moje wychowanie wiecej wartosci niz rodzice
Na reszte mojego swiata skladaja sie znajomi, jakies zauroczenia, rozne miejsca,uczucia i przemyslenia oraz twory mego mozgu. Kocham go, pomimo niedoskonalosci i wad, kocham! Nie zamienilabym sie nim z nikim innym.. Chociaz kusi mnie Nikola Tesla i jego wlasny mozg...
A wiec na tym blogu bede opisywac moje mini-swiaty, ktore poki co, maja nijaki wplyw na swiat. Notki bede dawac, kiedy tylko najdzie mnie ochota. Fotki- nie wiem co do fotek, czy bede je wstawiac czy nie... Fotki sa sztuczne i falszywe.Nie odzwierciedlaja one i nie pokazuja prawdy. W dodatku cholernie idealizuja.O przerobionych to juz nawet nie mowie... ale sa ladne ^^
Dlaczego zakladam bloga? Miedzy innymi po to, aby rozladowac emocje, ujawnic mysli innym i zostawic po sobie jakas cyber-rzeczywista pamiatke po sobie. Choc zapewne serwer i tak pewnie usunie kiedys tego bloga.. Albo moze nie bedzie wtedy internetu, tylko jakas inna lacznosc?
Uff, jak to dobrze miec ta pierwsza notke z glowy.Prawie czuje sie o 5 kg lzejsza!
Subscribe to:
Posts (Atom)