Sunday, March 27, 2011
plakalam jak bobr..
...ale nie przejmujcie sie. Ktos mi tylko uswiadomil najprawdziwsza prawde; zachowuje sie jak egoistka, zostawiajac mame. Jak cholerna egoistka bez serca. A moze... moze ja nie mam... serca... ?
Wednesday, March 23, 2011
Z desperacji...
robimy rozne rzeczy. Jedni wariuja, inni udaja wariatow, z kolei inni udaja normalnych. Ale co ja mam z tym udawaniem? Przeciez nie wszyscy udaja. Chociaz takie mam wrazenie. Tak, mam takie wrazenie, ze kazdy udaje kogos innego. Kogos kim chcialby byc. To jest, stwarza sobie pewna wyimaginowana postac i dobrowolnie podporzadkowuje sie nia. No sprobujcie mi zaprzeczyc! Moja postacia jest wesola dziewczyna, ktora kocha caly swiat i ludzi, a przy tym jest madra i pracowita. Nie wiem jak mi wychodzi wypelnianie moich wyobrazen, ale mam nadzieje, ze spisuje sie dobrze. Hmm, dalej mnie dreczy ta mysl. No,bo, czy tak nie jest? Czy nie mamy w mozgu zarysu pewnej osobki i nie postepujemy wedle niej, od czasu do czasu robiac pare ustepstw (przeciez inspiracje zawsze mozesz zmienic). Ale tytul nawiazuje do desperacji i do niej postaram sie odwolac. Desperacja- nieobliczalność w działaniu, spowodowana znalezieniem się w ekstremalnej sytuacji- jak podaje slownik jezyka polskiego. A wiec, zeby byc (przerywam, musze sie pochwalic, ze wlasnie spadlam z krzesla z laptopem) zdesperowanym trzeba znalezc sie w ekstremalnej sytuacji. Ekstremalna sytuacja? Moze dla mnie ekstremalna sytuacja to stan normalnosci, czyli codziennej rutyny.
Jestem zdesperowana (alez to tragicznie brzmi!). Jestem tak zdesperowana tym, ze nie mam chlopaka (Jezuuu, jak to o k r o p n i e brzmi! Jak pytanie wyslane do redakcji bravo girl. Ffuu!), ze wzielabym byle jakiego (tak, tak, co tam milosc. Ehe, zal mi sie), zeby tylko byl niebrzydki. Troche sie brzydze swoich mysli. Sa tak puste, ze zgubilam sie szukajac dna. Sprobujmy wiec zanalizowac, co moze przyczyniac sie do tego, ze chce miec tego "chlopaka"
Jako pierwsze przychodza mi na mysl hormony. Zmiany, dorastanie, czyli to, co Ci gadaja rodzice.
Dalej, nowa przygoda, mrau! (haaa haaaaa)
Mozliwosc nieograniczonego spotykania sie, gadania, dzwonienia, itp
Calowanie, mizianie, czyli to, co mlodziez lubi najbardziej.
Jednakze przede wszystkim ja mysle, ze jestem zazdrosna o przyjaciolki i chce miec to, co one (glupias ty, glupias, Bianca!). No, ale coz poradze, naprawde jestem ciut zazdrosna. W tym momencie pozdrowienia przesylam Paulinie, Oli i Klosi.
Dlatego wlasnie obmyslam rozne plany znalezienia bojfrenda. Jak na razie tylko obmyslam, wiec nie musicie kierowac mnie do psychologa, ew. psychiatry. I tak pewnie nie dojdzie do skutku.
(duzo nawiasow)
Jestem zdesperowana (alez to tragicznie brzmi!). Jestem tak zdesperowana tym, ze nie mam chlopaka (Jezuuu, jak to o k r o p n i e brzmi! Jak pytanie wyslane do redakcji bravo girl. Ffuu!), ze wzielabym byle jakiego (tak, tak, co tam milosc. Ehe, zal mi sie), zeby tylko byl niebrzydki. Troche sie brzydze swoich mysli. Sa tak puste, ze zgubilam sie szukajac dna. Sprobujmy wiec zanalizowac, co moze przyczyniac sie do tego, ze chce miec tego "chlopaka"
Jako pierwsze przychodza mi na mysl hormony. Zmiany, dorastanie, czyli to, co Ci gadaja rodzice.
Dalej, nowa przygoda, mrau! (haaa haaaaa)
Mozliwosc nieograniczonego spotykania sie, gadania, dzwonienia, itp
Calowanie, mizianie, czyli to, co mlodziez lubi najbardziej.
Jednakze przede wszystkim ja mysle, ze jestem zazdrosna o przyjaciolki i chce miec to, co one (glupias ty, glupias, Bianca!). No, ale coz poradze, naprawde jestem ciut zazdrosna. W tym momencie pozdrowienia przesylam Paulinie, Oli i Klosi.
Dlatego wlasnie obmyslam rozne plany znalezienia bojfrenda. Jak na razie tylko obmyslam, wiec nie musicie kierowac mnie do psychologa, ew. psychiatry. I tak pewnie nie dojdzie do skutku.
(duzo nawiasow)
Wednesday, March 16, 2011
dobrze o tym wiesz
Czasem czuje, ze w moim sercu znajduje sie niewyczerpywalny zapas milosci. Do wszystkiego. Spotykam jakas starsza pania na ulicy. Usmiecham sie do niej, mam nawet ochote ja przytulic! Patrze sie w drzewa, ktore tak stoja i stoja przez caly rok. Usmiecham sie do nich. Mam ochote je pocieszyc, ze za niedlugo wiosna, ze kwiatki i motylki.... Patrze sie w niebo. Ach, to niebo! Jest takie piekne, takie bleeekitne. A te chmury. Pomimo, ze ostatecznie prowadza do deszczu, jakze milo sie na nie patrzy! Spogladam sie w dol. Widze mala biedroneczke spacerujaca po chodniku. Boje sie o nia! A jesli jakis nikczemnik pochloniety przyziemnymi sprawami ja podepcze? To byloby wprost straszne. Biore ja na palec, omijam dziwne spojrzenia ludzi, ratuje ja. Przenosze na trawke, tak tam bedzie bezpieczna. Jakie sliczne sa biedronki! Tak pieknoczerwone w pieknoczarne kropki. Jestem bardzo wdzieczna za kazda mikrosekunde zycia. Niezmiernie satysfakcjonuje mnie fakt, ze jutro wstane i bede mogla radoscia moja dzielic sie z innymi. Tak bardzo sie ciesze, ze zyje, tak bardzo!
Saturday, March 5, 2011
Gdy masz rozpaczliwa chec na zmiane,
Siedze ( a tak wlasciwie leze) przed tym laptopem i stukam bezradnie w klawiature. Moje mysli przede wszystkim kraza wokol zmiany. Jakies kolosalnej zmiany, ktora pozytywnie wplynie na moje zycie. (boze, jak to powaznie i sensownie brzmi!). Najwieksza i najdrastyczniejsza zmiana oczywiscie byloby wstanie z lozka. Hah, nawet nie wiecie jaka straszna mam na to ochote. Tak w sumie to moge wstac. Tak, moge wstac i posprzatac, woohoo, zabawa. Ewentualnie moge wstac i sie pouczyc, mm, impreza! Nie, no! Ja juz wariuje, prosze Panstwa, wariuje! Bezczynnosc zdecydowanie doprowadza do szalu. aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa musialam odreagowac, juz lepiej
Wednesday, March 2, 2011
Jestem bardzo wesolym czlowiekiem, ktory pisze smutne notki, gdy jest zmeczony
Kocham chaos. Przysiegam, kocham go! Jednostajnosc i przewidywalnosc jest bardzo nudna, w dodatku strasznie meczy i demotywuje czlowieka. Dlatego na drugi dzien nie chce mi sie wstac jak wszystko mam ogarniete i poukladane. No bo po co, skoro wszystko jest juz zrobione? Za to jak mam chaos to rowniez nie chce mi sie wstac, bo zaczynam sie gubic w tym chaosie. Dlatego bardzo lubie ten stan, gdy mam chaos w glowie, a w domu porzadek. Jednakze w moim przypadku jedno pociaga za drugie, nie dajac mi zadnego wyboru. Wlasciwie to juz sie przyzwyczailam do tego, ze w srodku tygodnia robi mi sie ogromny chaos w pokoju, umysle i laptopie. Gdy chaos zaczyna mna kierowac, a nie ja nim, wtedy zaczyna sie wielkie porzadkowanie. Odkurzam w glowie, sortuje pliki w psychice i porzadkuje mysli w laptopie. Tak tez nadeszlo dzisiaj. Duzy balagan, duzy. Zeby wszystko ogarnac trzeba poswiecic troche czasu. Jak juz ogarne ten wszechobecny chaos, zaczynam wtedy funkcjonawac normalnie, czasem nawet wedlug planu i.. Tak, znowu tworzy sie chaos, a potem znowu go ogarniam. To takie bledne kolo. Nie wiem jak wy, ale ja posiadam takie 6 mini chaosow:
- chaos w pokoju
- chaos w myslach
- chaos uczuciowy
- chaos w zyciu
- chaos-zagubienie
- chaos szkolno-ocenowy
Najgorzej, jak te wszystkie chaosy sie polacza (a maja do tego tendencje!) i wybuchna pewno pieknego dnia niczym wulkan, zalewajac lawina lez, zlosci, bezradnosci i rozpaczy, ktore ostatecznie wywoluja wielka motywacje. Taki dzien byl wczoraj, w sumie ciagnie sie rowniez dzisiaj. Pora wkroczyc do akcji.
W sumie chaos jest tez oznaka, ze cos sie dzieje, ze cos jednak robisz w tym zyciu, dlatego tak bardzo go kocham. Nigdy nie chccialabym miec zbyt poukladanego zycia. To byloby straszna meka. Lubie wiec czasem, gdy plany szlag trafia, owszem.
Pora wziac sie za sprzatanie starego chaosu i tworzenie nowego, byc moze jeszcze wiekszego (oby!). Fajnie, ze jestem chora, mam duzo czasu na wszystko, szczegolnie na sen. Ale ja to ogarne, ogarne!
Pozdrawiam, szczeslliwy wladca chaosu.
- chaos w pokoju
- chaos w myslach
- chaos uczuciowy
- chaos w zyciu
- chaos-zagubienie
- chaos szkolno-ocenowy
Najgorzej, jak te wszystkie chaosy sie polacza (a maja do tego tendencje!) i wybuchna pewno pieknego dnia niczym wulkan, zalewajac lawina lez, zlosci, bezradnosci i rozpaczy, ktore ostatecznie wywoluja wielka motywacje. Taki dzien byl wczoraj, w sumie ciagnie sie rowniez dzisiaj. Pora wkroczyc do akcji.
W sumie chaos jest tez oznaka, ze cos sie dzieje, ze cos jednak robisz w tym zyciu, dlatego tak bardzo go kocham. Nigdy nie chccialabym miec zbyt poukladanego zycia. To byloby straszna meka. Lubie wiec czasem, gdy plany szlag trafia, owszem.
Pora wziac sie za sprzatanie starego chaosu i tworzenie nowego, byc moze jeszcze wiekszego (oby!). Fajnie, ze jestem chora, mam duzo czasu na wszystko, szczegolnie na sen. Ale ja to ogarne, ogarne!
Pozdrawiam, szczeslliwy wladca chaosu.
Subscribe to:
Posts (Atom)

