Nie spapralbys ich, staralbys sie. Nie czekalbys do jutra, nie zwlekalbys nawet sekundy, podejmowalbys sie ryzyka, nawet jakbys nie mial najmniejszej szansy na wygrana... Chociaz tysiac dni to ponad dwa i pol roku, ten czas wydalby Ci sie krotki. Nie tracilbys czasu na placz, krzyki i zlosc.. W ogole bys go nie tracil. Zylbys jakby zostal Ci j e d e n dzien zycia.
Kazdy dzien wydalby Ci sie piekniejszy, cudowniejszy i jeszcze bardziej udany.
A ja sie wsciekam na swiat, taka niewdziecznica ze mnie.
Monday, April 25, 2011
Wednesday, April 20, 2011
powinnismy miec szacunek do smieci...
... to one nas ksztaltuja. Dzisiaj sprzatalam w ogrodzie przy domu. Bylo tam duzo gratow, a jeszcze wiecej wspomnien. Rozowe bluzeczki w kwiatuszki, pluszaki z pourywanymi uszami, lalki z powymalywanymi nogami. Troche przykro mi sie zrobilo, ze kazda z tych rzeczy pojdzie na wysypisko smieci. Przeciez one dopiero co mialy wlasne zycie! Swoja niepowtarzalna nature, dusze, a co najwazniejsze, wlasciciela. To on chodzil w swoich ulubionych butach az do zdarcia podeszwy. A pozniej niemilosiernie wyrzuca je.
Zapomina o nich. Kogo tam obchodza stare, wyniszczone buty. Wazniejsze sa nowe, ladniejsze i drozsze. W koncu tworzy sie caly cmentarz. Cmentarz rzeczy, ktore zyly, a umarly z woli wlasciciela. Co gorsza, nikt nie odwiedza ten cmentarz. Nikt nie daje kwiatow na grob. Nikt. A butom smutno, smutno.
czasem wlasnie czuje sie jak te buty
Zapomina o nich. Kogo tam obchodza stare, wyniszczone buty. Wazniejsze sa nowe, ladniejsze i drozsze. W koncu tworzy sie caly cmentarz. Cmentarz rzeczy, ktore zyly, a umarly z woli wlasciciela. Co gorsza, nikt nie odwiedza ten cmentarz. Nikt nie daje kwiatow na grob. Nikt. A butom smutno, smutno.
czasem wlasnie czuje sie jak te buty
Sunday, April 17, 2011
DZISIAJ nie umiem pisac. Jesli przebrniesz przez ten tekst, gratuluje!
Nie cierpie tego, ze zazwyczaj zapominam moje "genialne" pomysly na jakas notke. Jest to uczucie strasznie upokarzajace. Zastanawiam sie czy "wielcy artysci" tez tak mieli. Juz, juz wymyslili cos swietnego, a tu DUP! i nie pamietaja. Ale coz sie dziwic, moje rozstrzepanie zazwyczaj wygrywa nad planami. Ato sie spoznie, cos nie wypali, cos sie przelozy, lecz w gruncie rzeczy zawsze wychodzi na dobre. Jeszcze bardziej uciazliwym uczuciem jest zmaganie sie z moimi emocjami. Nie wiem jak wy, ale ja jestem straasznie EMO(haha)cjonalna osoba. Jedynie nie rusza mnie to jak ktos mnie jedzie, mam do siebie ogromny dystans, czasem nawet sama siebie lubie jechac. No coz, zaklad psychiatryczny czeka... Codziennie przezywam gradacje uczuc. Rano zazwyczaj jest niezadowolenie, czasem zlosc. W trakcie drogi do szkoly pojawia sie wielki optymizm, ktory z czasem przemienia sie w naprawde rozne emocje (zalezy od dnia). Po poludniu kroluje wielkie zniechecenie, jedynie czasem na odwrot... Okolo godziny 18:00 zaczynam sie rozluzniac, wtedy mam najwieksza ochote cos sobie poczytac. Jednakze najlepiej czuje sie przed 22:00. Ostary: wtedy moge wszystko. A najgorsze jest to, ze juz ok 23:30 trzeba isc spac. I od nowa. Jest to dosyc irytujace. Z kazdym dniem od nowa wojowac z tymi uczuciami. Oooooo. W ogole ktora jest godzina? Acha, 15:00, czyli trwa lekkie zniechecenie i duzy metlik. Czy wy tez tak macie codziennie? Toz to strasznie straszne!
Tuesday, April 5, 2011
samotnosc najlepiej przezywa sie z innymi
Gdyby czlowiek zyl w samotnosci, bylby perfekcyjny w wiekszosci aspektow zycia. Na wszystko starczylby mu czas, nikt by mu nie przeszkadzal ani nie rozprasza. Jednakze to dalej nie zmienia faktu,ze bylby s a m o t n y.
Lubie chwilowa samotnosc, naprawde lubie. Moge wtedy skupic sie na wszystkich zadaniach, ktore mam wykonac, zrelaksowac sie, przemyslec pewne kwestie, pomarzyc. Co wiecej, czasem brakuje mi samotnosci. Szczegolnie wtedy, gdy nie bywalam sama przez na przyklad tydzien. Moze jestem skrajnym egoista, albo moze tak bardzo lubie spedzac czas sama ze soba. Tak wiec, milo mi sie przebywa we wlasnym towarzystwie, ale... (ALE!) Po pewnym czasie nawiedza mnie okropne poczucie, ze jestem samotna jak palec, a wszyscy ktorzy mnie potrzebuja to ja sama. Wtedy wlasnie nadchodzi piatek i wychodze :d Moze i nawet z przyzwyczajenia, moze jednak nie... Wychodze z wielkim zapasem milosci i rozdaje, rozdaje, rozdaje. Przyjemnie, naprawde przyjemnie, dzielic sie miloscia. A najlepsze jest to, ze milosc w mniejszym czy wiekszym stopniu, zawsze do Ciebie wroci.
Przepraszam wiec, ze czasem (czasem dosc czesto) jestem egoista i samolubem. Ale po co mam 600 raz okrazac ulice Okrzeji z panna, ktora chyba nie ma nic wiecej do roboty niz narzekanie na swojego chlopaka? Alo dlaczego mam gapic sie jak inni pija piwo? Wtedy po prostu izoluje sie od takich sytuacji. Zamykam sie szczelnie w domku i delektuje sie samotnoscia. Dlatego tez nie lubie, gdy dzwoni wtedy dzwonek, oznajmiajac przyjscie niezapowiedzianych (no i niekoniecznie chcianych) gosci. Ja przeciez chcialam pobyc
s a m a!
Lubie chwilowa samotnosc, naprawde lubie. Moge wtedy skupic sie na wszystkich zadaniach, ktore mam wykonac, zrelaksowac sie, przemyslec pewne kwestie, pomarzyc. Co wiecej, czasem brakuje mi samotnosci. Szczegolnie wtedy, gdy nie bywalam sama przez na przyklad tydzien. Moze jestem skrajnym egoista, albo moze tak bardzo lubie spedzac czas sama ze soba. Tak wiec, milo mi sie przebywa we wlasnym towarzystwie, ale... (ALE!) Po pewnym czasie nawiedza mnie okropne poczucie, ze jestem samotna jak palec, a wszyscy ktorzy mnie potrzebuja to ja sama. Wtedy wlasnie nadchodzi piatek i wychodze :d Moze i nawet z przyzwyczajenia, moze jednak nie... Wychodze z wielkim zapasem milosci i rozdaje, rozdaje, rozdaje. Przyjemnie, naprawde przyjemnie, dzielic sie miloscia. A najlepsze jest to, ze milosc w mniejszym czy wiekszym stopniu, zawsze do Ciebie wroci.
Przepraszam wiec, ze czasem (czasem dosc czesto) jestem egoista i samolubem. Ale po co mam 600 raz okrazac ulice Okrzeji z panna, ktora chyba nie ma nic wiecej do roboty niz narzekanie na swojego chlopaka? Alo dlaczego mam gapic sie jak inni pija piwo? Wtedy po prostu izoluje sie od takich sytuacji. Zamykam sie szczelnie w domku i delektuje sie samotnoscia. Dlatego tez nie lubie, gdy dzwoni wtedy dzwonek, oznajmiajac przyjscie niezapowiedzianych (no i niekoniecznie chcianych) gosci. Ja przeciez chcialam pobyc
s a m a!
Subscribe to:
Posts (Atom)