Sunday, April 17, 2011

DZISIAJ nie umiem pisac. Jesli przebrniesz przez ten tekst, gratuluje!

Nie cierpie tego, ze zazwyczaj zapominam moje "genialne" pomysly na jakas notke. Jest to uczucie strasznie upokarzajace. Zastanawiam sie czy "wielcy artysci" tez tak mieli. Juz, juz wymyslili cos swietnego, a tu DUP! i nie pamietaja. Ale coz sie dziwic, moje rozstrzepanie zazwyczaj wygrywa nad planami. Ato sie spoznie, cos nie wypali, cos sie przelozy, lecz w gruncie rzeczy zawsze wychodzi na dobre. Jeszcze bardziej uciazliwym uczuciem jest zmaganie sie z moimi emocjami. Nie wiem jak wy, ale ja jestem straasznie EMO(haha)cjonalna  osoba. Jedynie nie rusza mnie to jak ktos mnie jedzie, mam do siebie ogromny dystans, czasem nawet sama siebie lubie jechac. No coz, zaklad psychiatryczny czeka... Codziennie przezywam gradacje uczuc. Rano zazwyczaj jest niezadowolenie, czasem zlosc. W trakcie drogi do szkoly pojawia sie wielki optymizm, ktory z czasem przemienia sie w naprawde rozne emocje (zalezy od dnia). Po poludniu kroluje wielkie zniechecenie, jedynie czasem na odwrot... Okolo godziny 18:00 zaczynam sie rozluzniac, wtedy mam najwieksza ochote cos sobie poczytac. Jednakze najlepiej czuje sie przed 22:00. Ostary: wtedy moge wszystko. A najgorsze jest to, ze juz ok 23:30 trzeba isc spac. I od nowa. Jest to dosyc irytujace. Z kazdym dniem od nowa wojowac z tymi uczuciami. Oooooo. W ogole ktora jest godzina? Acha, 15:00, czyli trwa lekkie zniechecenie i duzy metlik. Czy wy tez tak macie codziennie? Toz to strasznie straszne!

1 comment:

  1. dokladnie tak samo... a najwiecej chce robic od 22, ale juz wszyscy 'spia', pozno, i rodzice nie puszcza.

    ReplyDelete