Czasem placzemy z blahych powodow. Tak po prostu, bo nie mamy cukierkow, a on ma, bo ona jest fajna a ja nie, bo powinnam byla to zrobic a nie moglam.
Robimy to, wiedzac, ze nie powinnismy.No, bo, czy ktos powinien plakac,ze nie ma 2 kg zelkow, skoro w Afryce dzieci gloduja, bo nie maja niczegokolwiek do zjedzenia? Czy powinnismy plakac z czystej zazdrosci o cos awangardowego, jesli ludzie rodza sie bez nog? Czy naprawde nie moglibysmy sie powstrzymac przed potokiem lez z zalu?
Moglibysmy. Moglibysmy nie plakac. Moglibysmy skryc nasza wrazliwosc pod maska hardego ducha. Powiedziec sobie w myslach "taki jest juz swiat, trzeba byc twardym" czy cos w tym stylu. W sumie po co nam te cukierki? Poszlibysmy dalej przez zycie, stajac sie z dnia na dzien coraz silniejszymi. Uodparnialibysmy sie przed uczuciami, ktore zblizylyby nas do poziomu "zwyklych mieczakow".Tak, bylibysmy stanowczy i bezprecedensowi.Na wszelkie negatywne emocje byliysmy juz tak odporni, ze... ze swa tarcza przyslonilibysmy miejsce na milosc, radosc i wdziecznosc. Szlibysmi zacieci z zacisnietymi piescmi przez zycie. Do czego zmierzam?
Otoz, moze wtedy nalezalo plakac. Tak, znizylibysmy sie do poziomu "zwyklych mieczakow". Tak, wymagalibbysmy zbyt wiele w porownaniu z innymi. I tak, zajmowalibysmy sie blahostkami. Ale czy nie lepiej byloby sie wyplakac?
Placz to zachowanie typowo ludzkie. Placza zakonnice, placza klauni, placza poeci, placze twoja babcia, placza prawnicy.Kazdy placze ze swoich mniejszych lub wiekszych powodow.Ale placza. Placza, bo chca, a nie moga, albo moga, a nie chca.Czy placzac, nie postapilibysmy jak czlowiek? Moze wam tez sie wydaje, ze powstrzymujac placz i starajac sie byc silnym, upodabnialibysmy sie raczej do maszyn?
Placz to forma desperacji. Placzemy z powodu desperacji, bo cos sie nam nie udalo, bo los pokrzyzowal nam plany, czy nie spelnilo sie nasze marzenie.Placzac wyrazamy swoje niezadowolenie, zdajemy sobie sprawe jak jest, a jak powinno byc. Czy wiec placzac nie poznajemy swych marzen, czy placzac nie poznajemy swojego wewnetrznego ja? A wiec powinnismy wtedy plakac czy nie? Moze gdyby nie placz nie poznalibysmy siebie tak dokladnie. Moze tylko poznalibysmy tylko ta lepsza i silniejsza strone, zapominajac, ze tak samo jak drzemie w nas zwyciezca, tkwi w nas tez frajer. To tylko udzial procentowy danych postaci mieszkajacych w naszym wnetrzu sie zmienia.
Placz to ucieczka. Ucieczka od rzeczywistosci, od otaczajacego nas srodowiska . Myslami jestesmy na naszej ukochanej, wymarzonej planecie, a w rzeczywistosci tkwimi w tym samym miejscu. Czy wiec nie powinnismy uciekac w nieistniejacy swiat? Czy nie lepiej byloby wziac sie za siebie i zaczac dzialac?
Placz to oznaka smutku. Czy wiec nie powinnismy zapomniec o placzu i zastapic go usmiechem? Czy nie powinnismy zaczac cieszyc sie tym co mamy, zamiast wymagac wiecej? Ale z drugiej strony, czy usmiechanie sie nie byloby wtedy falszywe? Czy placz to nie bylby takze symbol wysokich ambicji? Czy placz nie pobudzilby nas do dzialania i nie zachecil do zdobycia danego celu?
Czy wtedy powinnismy plakac czy nie?
ale felieton ;D
ReplyDeletezauwazylam, ze zawsze placze z malych rzeczy. jak rozlane mleko, czy kiedy brat nie chce wylaczyc muzyki, bo chce spac.
z wiekszych rzeczy - dostania kosza - nie umiem nawet udawac ze placze. boje sie, ze jak umrze ktos z mojej rodziny, albo szczur(!) to nie uronie ani jednej lezki ;d to by bylo smutne. ale odpukac.
dziekuje, do widzenia.
co do dzieci z Afryki- każdy zawsze: oh, narzekasz bo masz pomidorową a nie ogorkową, a tam gdzieś daleko ktoś nie ma co jeść! No i co z tego do chuja wafla? Może to bardzo egoistyczne podejście, ale, na Boga, czy ja komuś zawiniłam, że ta pomidorowa mi po prostu nie smakuje? Przecież każdy w każdym rejonie świata zmierza do swoich celów, chce życ wygodnie i dostatnio. Jak ktoś jest takim Jezusem Chrystusem to niech wysyła co miesiąc kasiorę na tych ludzi z Afryki- na pewno będzie to bardziej przydatne niż narzekanie.
ReplyDeleteCo do płaczu, płacz jest tolerowany przeze mnie w wypadku, kiedy brakuje sił na cokolwiek, kiedy ktoś bliski Cię krzywdzi. Rozpaczanie nad brakiem sukienki z najnowszej kolekcji h&m to jakaś parodia. Każdy popełnia błędy, które potem się na nim odbijają i wpędzają w depresję. Ale po burzy zawsze wstaje słońce itede itepe, i dlatego nie ma co zaszywać się w czeluściach swojej piwnicy, trzeba wyjśc do ludzi, westchnąć i nie dać się, ale jednocześnie zachować wrażliwość i być pewnym, że to nie pierwszy ani ostatni raz kiedy płaczesz. Osoba, która nigdy nad niczym nie rozpaczała to robot bez uczuć.